Wywiady

Wywiad z Markiem Mazurkiewiczem

Marek Mazurkiewicz od 2010 r. pełnomocnik wojewody opolskiego ds. mniejszości narodowych i etnicznych, z wykształcenia politolog, z zawodu urzędnik, z pasji naukowiec. Absolwent Uniwersytetu Opolskiego.

Marek Mazurkiewicz
Jako pełnomocnik wojewody opolskiego współpracuje Pan ze społecznością romską w województwie opolskim, ilu Romów mieszka w województwie?

MM:
Romowie w naszym województwie to grupa licząca oficjalnie ponad 800 osób. Celowo użyłem określenia „oficjalnie”, ponieważ według naszej wiedzy, którą przekazują nam poszczególne gminy, wielkość społeczności Romów może być ponad 2 razy większa. Powodów dlaczego dane „oficjalne” różnią się od tych rzeczywistych może być wiele. Przypuszczać należy, że podczas niedawnego spisu powszechnego część nie podała lub możne nawet nie chciała podać informacji o swoim pochodzeniu.

W których miejscowościach Romów jest najwięcej?

MM:
Jeśli zaś chodzi, gdzie mieszkają Romowie, to można powiedzieć, że ich największe grupy można odnaleźć w największych miastach w naszym województwie. Chodzi tu o Opole, Kędzierzyn-Koźle, Głubczyce, Prudnik, Nysę i Strzelce Opolskie. Spośród nich zdecydowanie najwięcej Romów mieszka w Kędzierzynie-Koźlu. Warto też pamiętać, że społeczność Romów w naszym regionie jest bardzo zróżnicowana, bo spotkać tu można dużą grupę Polska Roma oraz Bergitka Roma, a także mniejsze – Lowarów i Kełderaszy. Mamy też informację, że są jest u nas niewielka, bo licząca kilkadziesiąt osób rodzina należąca do grupy Sinti.

Kiedy Romowie pojawili się na terenach opolskiego?

MM:
Romowie zaczęli przybywać na teren województwa opolskiego zaraz po II wojnie światowej, ale dopiero w latach 60. ubiegłego wieku ich przebywanie w województwie opolskim stało się bardziej trwałe. Pamiętajmy, że w tym czasie, tak jak w innych częściach Polski, zaczął się proces przymusowego osiedlania Romów. Zakończył on ostatecznie ich tradycyjne życie jako wędrowców. A co było przed II wojną światową? Trudno z dzisiejszej perspektywy nawet oszacować, czy w ogóle, a jeśli tak, to w jakiej liczebności Romowie na Śląsku Opolskim byli obecni. Historia naszego regionu, jak i historia obecności na jego terenie Romów, pisze się od nowa dopiero od 70 lat. Można jednak powiedzieć, że dziś Romowie, są już stałym elementem wielokulturowego obrazu naszego województwa.

Mam pytanie dotyczące projektów realizowanych przez Romów na Śląsku Opolskim. Jakie według Pana realizowane obecnie przez Romów, przez organizacje romskie projekty są najciekawsze, warte naśladowania i promowania w innych częściach Polski?

MM:
Zdecydowanie myślę tutaj o projektach edukacyjnych, które pokazują, jak wiele dobrego daje nauka. Szczególnie należy tutaj pochwalić to, co udało się dzięki świetlicom romskim, w Kędzierzynie-Koźlu, Głubczycach czy Strzelcach Opolskich. To nie są i nie były tylko świetlice tylko dla dzieci – uczniów, bo stały się miejscami spotkań całej społeczności. Na tym tle, bardzo wyróżniała się świetlica w Strzelcach Opolskich. Szkoda, że problemy finansowe powiatu spowodowały, że szkoła, w której świetlica ta funkcjonowała, została zamknięta. Mam nadzieję, że nie przyczyni się to do tego, aby strzelecka społeczność Romów pozostała bez swojego miejsca spotkań.

Porozmawiajmy o edukacji. Jakie działania są podejmowane, aby sytuacja edukacyjna dzieci i młodzieży romskiej uległa poprawie?

MM:
Najważniejszą rolę do odegrania w tym temacie mają asystenci romscy. Są oni, jak wiemy, takimi łącznikami pomiędzy dwoma światami. To głównie dzięki nim poprawiły się statystki uczęszczania uczniów romskich na lekcje. Widać to w liczbach i widać to w środowisku. Gdyby nie asystenci i ich kolosalny wkład w „zaszczepianiu” znaczenia szkoły w życiu każdego dziecka i jego rodziny, sytuacja edukacyjna Romów byłaby o wiele gorsza. Jeśli zaś chodzi o działania, to wymienię tylko ogólnie – projekty, które były realizowane w ramach Programu romskiego. Ich realizatorami były zarówno stowarzyszenia romskie, jak i szkoły. Każdy z nich, który był związany ze sferą edukacji przyniósł dobry owoc, niezależnie, czy była to wycieczka, nauka języka obcego, czy po prostu były to środki z projektu przeznaczone na opłacenie kosztów funkcjonowania świetlicy.

Czy posiada Pan statystyki dotyczące dzieci romskich w szkołach, ilu jest obecnie uczniów romskich w szkołach?

MM:
Oceniamy, a bazujemy tu na danych z Systemu Informacji Oświatowej, że w opolskich szkołach uczy się obecnie ponad 80 uczniów pochodzenia romskiego. Zdecydowana większość z nich uczestniczy także w zajęciach w świetlicach, działających przy szkołach. Pracują tam asystenci romscy, którzy wprowadzają młodych Romów w świat szkoły, dają im poczucie bezpieczeństwa, pomagają odrabiać lekcje. Pełnią tam rolę dobrych cioć czy wujków.

Jakie jest nastawienie rodziców dzieci romskich do edukacji oraz szkoły?

MM:
Od kilkunastu lat zmienia się w dobrym kierunku. Wiemy, że nie zawsze Romowie chętnie posyłali swoje dzieci do szkół. Przyczyn tego było wiele i wiele o tym można mówić. Ale teraz ważne jest to, żeby przekonywać rodziców, że edukacja jest w życiu każdego dziecka i młodego człowieka najważniejsza. I że trzeba zacząć już od przedszkola. Wtedy romscy uczniowie nie będą w przysłowiowym „ogonku” klasy, bo jeszcze są niestety takie przypadki.

Czy Romowie studiują, ilu jest romskich studentów?

MM:
Odpowiem ogólnie – nadal za mało. Bo tu nadal pozostaje wiele do zrobienia. Ponownie pojawia się kwestia zachęcania młodych ludzi, żeby wykorzystywali szanse, które przed nimi stoją. Żeby zdobywali wykształcenie na miarę swoich umiejętności, talentów i marzeń. Szkoła ma pokazać, że jest to możliwe, a rodzice mają dać wsparcie i zachęcać młodych ludzi, żeby stale się rozwijali. Jestem przekonany, że magister w romskim domu mógłby być wielkim powodem do dumy całej rodziny.

Czy możemy coś powiedzieć na temat, jak realizacja Programu na Rzecz Społeczności Romskiej wpłynęła na postrzeganie Romów przez społeczeństwo większościowe?

MM:
O programie romskim mogę wypowiadać się jedynie pozytywnie, bez niego sytuacja Romów przypominałaby tę z lat 90. Przysłowiowych dobrych owoców programu jest mnóstwo, także w aspekcie lepszego zrozumienia pomiędzy Romami a społeczeństwem większościowym. Można powiedzieć, że Program zbliżył do siebie obie grupy naszego wspólnego społeczeństwa.

Mam pytanie dotyczące projektów realizowanych na rzecz Romów. Jakie według Pana projekty są najciekawsze, warte naśladowania i promowania w innych częściach Polski?

MM:
Bardzo podoba mi się Wasz projekt „Jedni z wielu”, bo pokazuje jak my wszyscy mimo wszelkich różnic, czy to pochodzenia, poglądów, religii, tradycji, języka, możemy się pięknie różnić, będąc zarazem członkiem wielkiej polskiej rodziny. Każdy z nas jest tym „jednym z wielu” możemy rzec. Ale każdy z nas to zarazem wielka indywidualność, bo każdy z nas to inny charakter, osobowość, temperament. Projekt ten udawania mi po raz kolejny, że jedynie otwarty na świat człowiek, który rozumie i akceptuje innych takich, jakimi są, jest wolny.

Co będzie się działo w przyszłości? Jakie są plany na następne lata funkcjonowania Programu?

MM:
Wiemy, że od kilku miesięcy prace nad nową edycją programu są wstrzymane. Miejmy nadzieję, że działania, które obecnie podejmuje ministerstwo, żeby program ponownie uruchomić szybko się zakończyły. Bo szkoda byłoby rezygnować z, tak ogromnego już, dorobku dobrych doświadczeń, tym bardziej, że w nowej edycji nacisk ma być kładziony na tworzenie lokalnych programów romskich – żeby pomoc dla Romów (niezależnie w jakiej formie) była dostosowana jak najlepiej do ich potrzeb i warunków.