Wywiady

Wywiad z Krzysztofem Gilem

Krzysztof Gil – urodził się w Krakowie w roku 1987, wychowywał w Nowym Targu. Absolwent Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych im. Hansa Guggenheima w Krakowie. W latach 2008 – 2013 studiował na Wydziale Grafiki Akademii Sztuk Plastycznych w Krakowie. W roku 2013 rozpoczął studia doktoranckie na ASP w Krakowie. Jeden z współtwórców grupy artystycznej Romani Art.

Krzysztof Gil

Jak to się stało, że zainteresował się Pan malarstwem i kiedy uświadomił Pan sobie, że malarstwo jest tym, co Pan chce w życiu robić?
Krzysztof Gil:
Ciężko jest mi określić moment, w którym uświadomiłem sobie, że chce uprawiać sztukę. Odkąd sięgam pamięcią rysowałem. Potrzeba tworzenia towarzyszy mi od zawsze. Decyzja o wyborze najpierw szkoły średniej plastycznej, a później studiów na Akademii Sztuk Pięknych przyszła, można by rzec „naturalnie”. Póki co, nie żałuję wyborów których dokonałem, choć droga twórcza w znaczący sposób zdeterminowała moje życie w różnych jego aspektach.

Ukończyłeś krakowską ASP, czy lata studiów wpłynęły na twoją artystyczną drogę?
KG:
Oczywiście. Studia na Akademii znacznie poszerzyły moją percepcję w dziedzinie plastyki. Miałem szczęście, że byłem prowadzony przez profesorów, którzy nigdy nie starali się  narzucić swojego punku widzenia. Bardziej naprowadzali i zachęcali do eksperymentowania z materią plastyczną. Każdy przegląd oprócz „formalnej korekty prac” opierał się również na rozmowie dotyczącej wyboru tematyki prac. Dyskusje, które prowadziłem z moimi profesorami zawsze ogromnie mnie inspirowały i motywowały do dalszej pracy.
Ostatnio uzmysłowiłem sobie jak trudnym wyzwaniem jest świadome uprawianie sztuki. Uważam, że dopiero po ukończeniu studiów, które są w pewnym sensie okresem  „inkubatora” przychodzi czas zweryfikowania dokonanych wyborów. To, co stanowi dla mnie największą wartość to to, że dzięki wykształceniu artystycznemu rozwinąłem wrażliwość patrzenia nie tylko na sztukę, a na otaczającą mnie rzeczywistość.

Skąd czerpiesz inspiracje?
KG:
Długo zastanawiałem się, co tak naprawdę inspiruje mnie w świecie Romów. Jestem Cyganem, więc rzeczą naturalną jest to, że kultura, świat Romów, rodzina, ludzie których znam odciskają swoje „piętno” w moich pracach. Uważam, że w twórczości każdego artysty środowisko, w którym żyje w znacznym stopniu determinuje jego sposób postrzegania świata; co w konsekwencji prowadzi do ukształtowania jego tożsamości twórczej.
Od początku mojej edukacji artystycznej jest COŚ, co mocno odczuwam, ale nie mogę tego werbalnie sformułować. Dlatego jedyną słuszną dla mnie formą na artykułowanie tego odczucia jest sztuka plastyczna. Pod koniec szkoły średniej zacząłem odczuwać niedosyt związany z tym tematem. Początkowo dosyć sentymentalnie i powierzchownie starałem ukazać to poprzez obraz.  Jednak tego typu czysto folklorystyczna forma przedstawienia przestała mnie satysfakcjonować, a tym samym przestała być prawdziwa. „Porzuciłem” temat Romów, sięgałem do niego w moich pracach bardzo sporadycznie. Teraz, po latach, uświadomiłem sobie, że musiałem dojrzeć jako człowiek; spojrzeć na moją kulturę z różnych perspektyw i nabrać więcej dystansu. Pomogło mi w tym zaangażowanie się w projekty przeciw nietolerancji i stereotypom. Międzynarodowy charakter organizacji głównie skupiającej młodych ludzi (w większości studentów romskich) pozwolił mi na pełniejsze poznanie mojej kultury, nie tylko pod kątem antropologicznym, czy etnograficznym, ale przede wszystkim międzyludzkim. Miałem okazje poznać Romów z wielu krajów Europy. Nie chciałbym rozwodzić się o socjologicznym wymiarze różnych projektów, w których brałem udział, jednak muszę przyznać, że skala problemów z jakimi borykają się moi koledzy w innych krajach przerosła mnie. Nie uświadamiałem sobie, że we współczesnej Europie jest jeszcze miejsce na zdarzenia przywodzące na myśl czasy II Wojny Światowej (getta we Włoszech, niszczenie obozowisk cygańskich we Francji, czy morderstwa na tle rasowym na Węgrzech).

Czy nie obawiasz się zaszufladkowania, i postrzegania twojej sztuki tylko przez pryzmat twojego pochodzenia?
KG:
Wydźwięk mojej sztuki nie jest to  wydźwięk  SZTUKI ROMSKIEJ czy ESTETYKI ROMSKIEJ,  ponieważ takowe pojęcia nie istnieją, są nietrafne. Ja zabieram głos, podejmuje rozważania i tworzę w sprawie SZTUKI ROMÓW I POLAKÓW. Staram się tworzyć pod wpływem doświadczania obu kultur. To swoisty  dysonans stawiający mnie POMIĘDZY dwiema kulturami – polską i romską – równocześnie niepozwalający mi odrzucić poczucia tożsamości z żadną z nich.

Co stanowi największą wartość w twoim życiu?
KG:
Bliscy mi ludzie. Świadomość swoich wad i zalet. Empatia. Umiejętność dawania bez oczekiwania „zapłaty”. Poznawanie. Zrozumienie. Wdzięczność