Wywiady

Wywiad z Ewą Krawczyk

Ewa Krawczyk – mieszka i pracuje w Nowym Targu.
Nauczycielka w miejscowym przedszkolu.

Ewa Krawczyk

Kiedy pierwsi Romowie pojawili się w Nowym Targu? Ile ich tu mieszka?
Ewa Krawczyk:
Pierwsza wzmianka o nowotarskich Romach pochodzi z ksiąg parafialnych z roku 1868. Był to akt zgonu Marii Mirgi. Cyganie mieszkali na obrzeżach Nowego Targu – musiały być spełnione dwa  warunki – bliskość potoku i lasu. Zajmowali się przede wszystkim handlem końmi oraz kowalstwem.
Kolejne dane pochodzą z roku 1951, wtedy w Nowym Targu – według ewidencji – mieszkało  90 Romów – 28 mężczyzn, 20 kobiet i 42 dzieci. Mieszkali na osiedlach:   Robów, Zadział i Gazdy. W roku 1963 przesiedlono ich na siłę do bloków. Obecnie na terenie Nowego Targu mieszka  niewielu Romów. Wiele osób wyemigrowało, przede wszystkim do Anglii.

Opowiedz nam o swoim dziadku:
EK:
Mój dziadek to postać ciekawa – skoczek narciarski, biegacz, muzyk. Skromny Rom z Podhala – już wtedy Rom brzmiało dumnie. Dziadek  jako młody człowiek integrował się ze społeczeństwem polskim, startował w wielu konkursach sportowych. Niestety w latach 50-tych XX wieku brakowało pieniędzy na sport, nie było dotacji. Nic więc dziwnego, że zawodnicy masowo odchodzili z klubów. Dziadek musiał wybrać pracę zarobkową na rzecz rodziny i  zrezygnować z kariery sportowej. Po prostu nie było go stać na uprawianie sportu zawodowo. Dziadek do tej pory opowiada z pasją o tamtych czasach.

Kiedy postanowiłaś zostać nauczycielem? Jak do tego doszło, że poszłaś na studia?
EK:
Zawsze miałam to zakodowane w głowie, że bez nauki nie można mieć dobrego zawodu, dobrej pracy. Jestem przekonana, że warto się uczyć i być KIMŚ. Najpierw chodziłam do liceum. Później pomyślałam, że chcę w życiu czegoś więcej  i postanowiłam pójść na studia. Oczywiście nie byłoby to możliwe bez pomocy moich rodziców. Pomimo skończenia studiów wyższych, nigdy nie zapomniałam, że jestem Romką. Uważam, że jeśli ktoś zatraci swoją tożsamość to zatraci samego siebie. Miałam cel, i zawsze jasno podkreślam, że chcę być nauczycielem. Udało mi się!  

Jaki stosunek do Ciebie mają koledzy z pracy, rodzice dzieci, którymi się opiekujesz?
EK:
Koledzy i znajomi z pracy lubią mnie, ponieważ nikogo nie udaję. Często moi nieromscy koledzy i koleżanki proszą o opowiedzenie o naszym romskim życiu, świętach, obyczajach. Wiem, że naprawdę ich to interesuje. Jestem przekonana, że społeczeństwo większościowe powoli akceptuje Romów, negatywne stereotypy nie są już tak powszechne jak kiedyś. Uważam, że nie kolor skóry świadczy o człowieku, ale jego życie, to kim jest.

Czy uczysz również dzieci romskie?
EK:
Nie, nie uczę dzieci romskich. Mam natomiast z nimi kontakt.

Twoje życiowe motto:
EK:
Ciesz się z drobiazgów, to one tworzą nasz życie.
Dzieci są inne niż dorośli, są bardziej otwarte, z dorosłymi jest gorzej, ale uczą się,
a społeczeństwo pomału akceptuje ROMA i myślę, że stereotyp o Romach kiedyś zniknie. Bo uważam, że ilość pigmentów w skórze nie świadczy o człowieku, ale to kim jest i jaki się staje.