Wywiady

Wywiad z Dorotą Kozak-Rybską

 

Dorota Kozak-Rybska – mieszka we Wrocławiu. Od 1999 roku zatrudniona
w Departamencie Spraw Społecznych Urzędu Miasta Wrocławia, aktywnie uczestniczy
w tworzeniu wrocławskiego społeczeństwa obywatelskiego. Obecnie pracuje
w Centrum Informacji i Rozwoju Społecznego (CIRS). Od 2003 roku inicjuje, prowadzi
i wspiera projekty skierowane do wrocławskich Romów oraz innych mniejszości narodowych i etnicznych.

Pani Doroto, pracuje Pani w CIRS. Co to za instytucja, czym się zajmuje?

Dorota Kozak – Rybska:
Centrum Informacji i Rozwoju Społecznego to powołana w 2009 roku  jednostka samorządu Wrocławia, z siedzibą przy pl. Dominikańskim 6. Główne działy to Młodzieżowe Centrum Informacji i Rozwoju, Wrocławskie Centrum Seniora i Dział Współpracy Instytucjonalnej, w którym pracuję. Po więcej informacji zapraszam na stronę www.cirs.wroclaw.pl.  Lubię myśleć, że pracuję dla społecznej zmiany. Organizowaliśmy w zeszłym roku debatę pod znamiennym tytułem „Wielokulturowy Wrocław” Urzeczywistnienie mitu wyzwaniem dla Wrocławian”. Nieprzypadkowo we Wrocławiu powołano Dzielnicę Wzajemnego Szacunku. Tolerancja to za mało – wzajemny szacunek to wymagane minimum.

Jakie działania CIRS kieruje do społeczności romskiej?

DR:
Po pierwsze: Romowie mogą korzystać z wszystkich działań CiRS, bo są obywatelami Wrocławia. O tym nie można zapominać. Jednak bezpośrednio do Romów kierowane są działania, na które pozyskaliśmy środki z Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji (wcześniej MSWiA)  oraz Unii Europejskiej. W ramach programu „Mens san in corpore sano – W zdrowym ciele zdrowy duch” wrocławscy Romowie mogą otrzymać – niezbędne do wdrażania nawyku zdrowego trybu życia – ciśnieniomierze, inhalatory i okulary oraz wypożyczyć koncentratory tlenu.
Od pięciu lat, dzięki wsparciu Miasta, Stowarzyszenie Romani Bacht organizuje Festiwal Kultury Romskiej – w tym roku 26 sierpnia, w niedzielę o godz. 17.00,  na scenie letniej Teatru Lalek.
W programie „Romowie i Gadziowie na jednym podwórku” uczestniczyło kilkuset Romów, a od września rusza kolejna edycja projektu ze środków tzw. „komponentu romskiego” Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki. Koordynator – Anna Gazda. Planujemy również rozpocząć prace projektowe nad innymi wnioskami.
Jednak ja osobiście ze społecznością romską zaczęłam współpracować w roku 2003, kiedy we Wrocławiu samorząd rozpoczął przygotowania do rozpoczęcia realizacji działań w ramach rządowego Programu na rzecz społeczności romskiej w Polsce. Udało nam się znaleźć partnerów społecznych, dzięki którym od połowy roku 2003 na Brochowie zaczęła działać świetlica integracyjna. I tak się zaczęło… W następnym roku powstały dwie organizacje: Stowarzyszenie Romów we Wrocławiu „Romani Bacht” i  Fundacja Integracji Społecznej „PROM”, bez których – co już wiem po tylu latach działań – program romski we Wrocławiu i na Dolnym Śląsku wyglądałby zupełnie inaczej.

Jak wyglądała współpraca z Romami?

DT:
Zupełnie tak samo jak z nie Romami, tylko intensywniej.
Naprawdę, od roku 2003 wydarzyło się wiele różnych rzeczy. Był nawet taki moment, że we Wrocławiu działały trzy romskie organizacje!
Wydaje mi się, że mnie program romski nauczył cierpliwości. Mam skłonność do szybkiego działania, a tutaj na efekty działań trzeba pracować cierpliwie, dzień po dniu, z niezmąconym spokojem. Zrozumiałam, że na dwa kroki w przód czasem trzeba zrobić kilka w tył. A to jest trudne. Kryzys jest częścią tej pracy, jednak to właśnie wspólne rozwiązywanie problemów buduje zaufanie.
Wiem jedno – celem programu jest emancypacja środowiska romskiego do pełnego uczestniczenia w życiu społecznym, dlatego my, przedstawiciele środowiska większościowego NIE WIEMY LEPIEJ, chociaż czasem tak nam się zdaje. Edukacja jest tak ważna, bo to romska elita i romscy liderzy powinni wytyczać kierunki dalszych działań.
Pochlebiam sobie, że w działaniach za które byłam odpowiedzialna, głos liderów romskich była zawsze ważny, nierzadko decydujący. Jestem entuzjastką idei partnerstwa – wspólne planowanie działań, ich realizacja i ocena, przy wzajemnym szacunku – to dla mnie prawdziwe partnerstwo.

Jakie były najważniejsze sukcesy realizowanych działań?

DR:
Można by wymieniać dużo, od roku 2003 wiele się wydarzyło.
Po kolei: z roku na rok rośnie liczba podmiotów, które samodzielnie realizują projekty na rzecz środowiska romskiego, a co za tym idzie – coraz więcej osób przełamuje niewidzialną granicę, która oddziela Romów od Gadźów czy nie-Romów (może to drugie określenie jest bardziej właściwe, zważywszy na konotacje pierwszego w językach romskich). Dochodzi do spotkania – prawdziwego spotkania, bo tylko pracując razem poznajemy się naprawdę.
Konsekwentną i samodzielną politykę rozwoju działań na rzecz środowiska prowadzi Stowarzyszenie Romów we Wrocławiu „Romani Bacht”. Spektakularnym sukcesem jest doprowadzenie do pozyskania lokali na siedzibę Centrum Kultury Romskiej na Brochowie i studio nagrań, a później wyremontowanie ich i wyposażenie. Tego wysiłku trzeba im serdecznie pogratulować.  W tym roku odbędzie się V Festiwal Kultury Romskiej organizowany przez Stowarzyszenie „Romani Bacht” przy wsparciu środków miasta i ministerstwa.
We Wrocławiu działa kilka świetlic integracyjnych, coraz więcej dzieci romskich podejmuje się trudu kontynuowania nauki na poziomie wyższym niż podstawowy, nie mówiąc już o studentach, których mamy już kilku. Działa dziecięcy zespół taneczny, który integruje nie tylko dzieci romskie z nie-romskimi, ale i  przełamuje bariery wewnątrz-romskie.
W szkołach wrocławskich działają trzy nauczycielki wspomagające edukację dzieci romskich i są to osoby bardzo dobrze przygotowane do swej pracy, nie tylko teoretycznie, ale i praktycznie, dzięki wieloletniej współpracy z rodzinami romskimi. Od września br. pracować będą też trzy asystentki romskie – świetne, aktywne, gotowe do własnego rozwoju i mediowania pomiędzy rodziną a szkołą.
Działalność Fundacji Integracji Społecznej PROM nie wymaga promocji – choćby ta strona internetowa jest jedną z wielu aktywności, oprócz działalności wydawniczej, świetlicowej, poradniczej. A dalej: seminaria eksperckie, organizacja letniego i zimowego wypoczynku, wsparcie logistyczne wielu romskich przedsięwzięć, w tym festiwalu romskiego.
Kilkadziesiąt osób udało się zaopatrzyć w niezbędny medyczny sprzęt pomocniczy: ciśnieniomierze, inhalatory, glukometry i okulary.
Kiedy tak przyglądam się temu, co wydarzyło się we Wrocławiu przy okazji realizacji programu romskiego od 2003 roku, cieszę się, że wydarzyło się już tak dużo.  Jestem też pewna, że wydarzy się jeszcze więcej, dzięki ludziom, którzy zaangażowali się w tę pracę.

Czy widzi Pan efekty swojej pracy? Jakie są Pani najważniejsze sukcesy zawodowe?
DR:
Mój sukces? Znalezienie ludzi, którzy zaangażowali się w pracę na rzecz środowiska romskiego. Ta praca nie jest łatwa. W środowisku romskim bardzo szybko weryfikuje się organizacje i osoby. Od początku, kiedy jeszcze pełniłam funkcję koordynatora działań we Wrocławiu, wiedziałam że do tej pracy konieczne jest zaangażowanie wielu osób. I dla mnie największym sukcesem jest pozyskanie tych osób, praca z nimi, wspieranie ich tam, gdzie to możliwe, a później – obserwowanie jak się rozwijają, jakie świetne działania inicjują i realizują. Czasami wystarczy zorganizować wspólne spotkanie, albo poznać ludzie ze sobą, odszukać potrzebną informację. Taka ariergarda: stanie z tyłu i lekkie popychanie do przodu.

Co sądzisz o kampanii społecznej „Jedni z wielu” oraz jak oceniasz efekty pracy Chada Evansa Wyatta w Polsce?

DR:
Bardzo się cieszę, że udało się przenieść na grunt Polski i rozwinąć projekt „Romarising” (zresztą wcześniej odbyła się przecież już polska edycja „Romarising”, na mniejszą skalę). Jedną z najważniejszych rzeczy jest edukacja nie Romów do przezwyciężenia stereotypowego postrzegania środowiska romskiego. Nie da się tego dokonać bez akcji afirmacyjnych takich jak „Jedni z wielu”. A poza tym – Chad Wyatt jest przemiłym człowiekiem i świetnym fotografem. Bardzo podobają mi się jego zdjęcia.

Co powiesz na zarzuty osób, które są niechętne Romom i uważają, że tego typu działania i projekty, skierowane do społeczności romskiej, są skazane na niepowodzenie?

DR:
Z góry skazane na niepowodzenie są tylko projekty, które nie będą realizowane.
Rozumiem jednak, że chodzi o przekonanie o nieskuteczności jakichkolwiek działań w środowisku romskim… Oczywiście, takie opinie są motywowane uprzedzeniami i jako takie są obdarzone błędem poznawczym – są po prostu nieprawdziwe.
Romowie są obywatelami Rzeczypospolitej Polskiej i mają prawa zagwarantowane w Konstytucji RP. Jednak w ich przypadku równe traktowanie znaczy wsparcie w uzyskaniu dostępu do pełni praw obywatelskich. Na przykład: nie ma takich praw osoba, która nie potrafi pisać, czytać, korzystać komputera albo nie może tego robić, bo nie stać ją na okulary. Przypomnijmy również, że dla Romów język polski jest językiem drugim, po języku romskim, którym posługują się w domu.

Czy twoje kontakty z Romami są tylko na stopie zawodowej, czy również prywatnie masz znajomych/przyjaciół Romów?

DR:
Moim zdaniem po latach wspólnej pracy nie można tego rozdzielić. Partnerstwo i wzajemny szacunek przekładają się na pewnego rodzaju zażyłość i serdeczność w kontaktach i to zarówno osobistych, jak i zawodowych. Przyznaję też, że już cieszę się na spotkanie z romskimi rodzinami podczas sierpniowego festiwalu.