Wywiady

Wywiad z Małgorzatą Mirgą–Tas

25-mirga-malgorzata-img@2x
Małgorzata Mirga – Tas – urodzona w Zakopanem romska malarka, rzeźbiarka oraz projektantka. Absolwentka krakowskiej ASP im. Jana Matejki, na kierunku rzeźba. Mieszka i tworzy w Czarnej Górze.

Zajmujesz się malarstwem, grafiką, rzeźbą. W czym czujesz się najlepiej? Który kierunek jest ci najbliższy?

Małgorzata Mirga-Tas:
Wydaje mi się, że rzeźbę i malarstwo traktuję na równi. Wcześniej zajmowałam się niemal wyłącznie rzeźbą, ale w momencie kiedy pojawiły się dzieci, rodzina łatwiej mi było malować. Rzeźba to jednak większy kaliber, zwłaszcza w technice w jakiej pracuję. Wymaga więcej energii, czasu, przestrzeni do pracy. To raczej męskie zajęcie bo jako narzędzi używam np: piły łańcuchowej. Tak więc ostatnich kilka lat głównie malowałam. W tym momencie akurat pracuję nad dużą rzeźbą.

W swym malarstwie łączysz różne techniki i materiały, skąd bierzesz inspiracje?
MM-T:

To chyba bierze się stąd, że jestem kobietą i jak wiele kobiet kocham modę, dlatego często do moich prac malarskich dodaję fragmenty tkanin, cekiny, stosuję żywe kolory. Lubię kulturę orientu, a ona jest pełna przepychu. To wszystko trochę ociera się o kicz, ale ja lubię ten charakter. Gdzieś kiedyś przeczytałam o swoich pracach, że są recyklingowe przez co są bardziej romskie, bo Cyganie lubią znajdować inne zastosowanie dla starych przedmiotów. Po części jest to prawda.

Wypracowałaś specyficzną technikę tworzenia rzeźb z tektury, opowiedz o tym więcej.
MM-T:

Technikę wypracowałam na studiach. Praca w metalu lub kamieniu była dla mnie zbyt ciężka fizycznie. Drewnem zajmowałam się przez kilka lat, jednak spodobała mi się idea tworzenia w innych ciekawych materiałach i tektura okazała się w sam raz. Dodatkowo ma bardzo oryginalny efekt wizualny a także charakter recyklingowy. Wcześniej widziałam wiele prac w tekturze, ale nigdy nie spotkałam się, żeby ktoś używał jej w taki sam sposób jak ja.

Ukończyłaś krakowską ASP, czy lata studiów wpłynęły na twoją artystyczną drogę?
MM-T:

Wpłynęły w ten sposób, że znalazłam swój styl rzeźbiarski. Po za tym podczas studiów ukształtowała się świadomości, że jestem Romką, mam swoją historię, niebanalnych przodków, głębokie korzenie. To stało się tematem mojej pracy. Motywy romskie często przejawiają się w moich pracach, głównie malarskich. Niemal wszystkie projekty i warsztaty, które prowadzę są związane z Romami. Właściwie to jestem taką patriotką – działaczką romską. Staram się aby moje działania miały charakter artystyczno- edukacyjny. Próbuję się trzymać z daleka od polityki romskiej, która często niestety wkrada się drzwiami i oknami. Mówię tak bo w sztuce, zwłaszcza w pracy z dziećmi wszystko jest bardziej proste, przejrzyste, w polityce już nie. W trakcie moich studiów zostało powołane do życia Romskie Stowarzyszenie Oświatowe „Harangos”, którego jestem członkiem od początku jego istnienia.

Jako artysta idziesz własna drogą, czy wzorujesz się na kimś? Masz swojego “mistrza”?
MM-T:

Pierwszy raz ktoś mi zadał takie pytanie. Jest wielu artystów, których bardzo cenię, a nawet zazdroszczę im poziomu artystycznego, charyzmy, dyscypliny, determinacji, poświęcenia dla sztuki. Mam świadomość, że wszyscy są tylko ludźmi i każdy toczy w duchu jakąś walkę z samym sobą. Ja mam często problem z takimi wyborami bo bardzo ważna jest dla mnie moja rodzina, przyjaciele, a doba ma przecież tylko 24 godziny. Ale powiem szczerze, że nigdy nie było tak, że chciałam rzeźbić, czy malować jak ktoś inny. Takie podejście jest chyba mało kreatywne. Czasem oglądam prace artystów, których charakter jest podobny do moich, ale lubię też takich którzy robią rzeczy z „innej planety”.

Twoje prace były pokazywane na wielu wystawach, które uważasz za swój największy sukces?
MM-T:

Jak dotąd, żadna wystawa w jakiś specjalny sposób nie wyróżniła się. Cieszę się z ostatniej, zbiorowej wystawy, która odbyła się w Muzeum Sztuki Współczesnej we Wrocławiu. Była to wystawa pt. „Domy srebrne jak namioty” poświęcona kulturze romskiej, stereotypach, tożsamości i estetyce romskiej w sztuce – mówiąc najogólniej. Pierwsza odbyła się w Zachęcie. Na wystawie w Zachęcie pominięto mnie i Krzysztofa Gila, który też jest artystą romskim. Dodam, że oboje jesteśmy wykształceni artystycznie, chociaż nie o dyplomy przecież chodzi. Zaproszono kilku artystów romskich z innych zakątków świata i kilku polskich, którzy na potrzeby chwili zainteresowali się kulturą romską. Odebrałam to jako postawę lekceważącą nas Romów. Kto przez cały czas walczy ze stereotypem? Kto tworzy estetykę sztuki romskiej jak nie my i jeszcze ostatnia kwestia: kto pokazuje tożsamość romską w sztuce, w życiu, na co dzień? Skoro wystawa poświęcona jest kulturze romskiej ignorancją jest wykluczenie z niej rodzimych artystów romskich. Nie twierdzę, że my wiemy najlepiej jak odbierana jest społeczność romska, ale osoby, które komentują to środowisko poprzez sztukę, powinny znać i wiedzieć jaka jest nasz kultura, nasze środowisko… Ostatecznie po długich rozmowach z panią kurator, w pewnym sensie wywalczyliśmy uczestnictwo w wystawie, która odbyła się we Wrocławiu.

Uczestniczysz oraz współtworzysz różne projekty związane ze społecznością romską, opowiedz o najciekawszych z nich.
MM-T:

Najciekawszy jest JAWDIKH!. Jest to projekt, który organizuję od 2011 roku w Czarnej Górze. Zapraszam artystów romskich oraz nieromskich, którzy są zaangażowani w kulturę romską. Są to artyści z Polski i z zagranicy. Pracują na osiedlu romskim, mają kontakt z tutejszymi Romami. Malują, rzeźbią robią zdjęcia, filmy. Później wydajemy katalog i organizujemy kilka wystaw. Ten projekt to moje oczko w głowie. W ten sposób zbudowaliśmy coś na wzór siatki artystów. Wszyscy mamy kontakt ze sobą. Powstała strona internetowa, gdzie artyści mogą prezentować swoje prace. W tym projekcie pokładam największe nadzieje na przyszłość.
Drugim bardzo fajnym projektem jest Romski Pstryk. To projekt, który realizujemy razem z Martą Kotlarską. Odbywa się zawsze latem na osiedlach romskich, kiedy dzieci mają wakacje. Prawdę mówiąc romskie dzieci ten czas spędzają w domach. Nasz projekt przez kilka dni angażuje je do zabawy edukacyjnej jaką jest opracowanie scenografii i wykonanie zdjęć metodą otworkową do bajek romskiego pisarza Jana Mirgi. Najlepsze zdjęcia są drukowane na dużych planszach tak aby stworzyć ilustrowaną historyjkę do bajki. Później staramy się te zdjęcia wystawiać. Dzięki temu projektowi poznałam wielu Romów, miejsca i warunki w jakich żyją.

Czy są miejsca, gdzie na co dzień można się zetknąć z twoją sztuką? Gdzie są prezentowane twoje prace?
MM-T:

Jest galeria FuDu. Tam są moje wczesne prace malarskie, których już nie będę wystawiać. Stałych ekspozycji nie ma. Ale, że dość często organizowane są wystawy indywidualne i zbiorowe. Czasem trudno jest zsynchronizować terminy. Można powiedzieć, że przez większość roku moje prace są w obiegu wystawowym.

Czy mogłabyś powiedzieć coś o innych romskich artystach mieszkających w Polsce oraz o ich sukcesach. Ostatnio słyszałem opinię, że takich w Polsce nie ma!
MM-T:

Lata temu założyłam grupę ROMANI ART wraz z Bogusławą Delimatą i Krzysztofem Gilem. Mówię o grupie w czasie przeszłym bo można powiedzieć, że ROMANI ART przerodziło się w większy format jakim jest JAW DIKH! Faktycznie romskich artystów wizualnych w Polsce można zliczyć na palcach jednej ręki. Bogusia mieszka w Hiszpanii. Jest przede wszystkim tancerką flamenco i na malarstwo ma coraz mniej czasu. Jesteśmy więc ja i Krzysztof Gil, który aktualnie jest doktorantem na krakowskiej ASP. Być może są jeszcze jacyś artyści pochodzenia romskiego, ale nie mam z nimi kontaktu. W byciu artystą romskim kryje się niebezpieczeństwo zaszufladkowania jako artysty etnicznego, co pomimo dyplomu często mi się zdarza. Ostatnio mój znajomy, który próbował zorganizować nam wystawę w ciekawej Galerii (nie chce mówić w jakiej) usłyszał od pracowników galerii: dlaczego nie wystawiamy naszych prac w muzeum etnograficznym? Więc może lepiej jest nie przyznawać się do pochodzenia. Sęk w tym, że ja i Krzysztof poruszamy ten temat w pracach. To jest nasz wkład. Taka romska cegiełka w uniwersalnym pojęciu kultury i sztuki.

Ostatnie pytanie: Jakie ma Pani marzenie?
MM-T:

Chcę dalej robić to co robię tylko lepiej. I w końcu wyjechać z dziećmi i mężem na wakacje.