Artykuły

“Ilość pigmentu nie ma znaczenia”

78-krawczyk-ewa-img@2x
W październiku na ulicach Kędzierzyna Koźla pojawiły się billboardy, z których uśmiecha się krótko ostrzyżona młoda kobieta. Jej postać w żółtej ramce umieszczone jest na tle czarno-białej sitaki wyblakłych zdjęć. Napis umieszczony obok fotografii mówi, że bohaterka plakatu jest Polką, Romką i nauczycielką. Ewa Krawczyk, bo to ona znajduje się na billboardzie, jest jedną z wielu Romów, którzy swoim życiem zaprzeczają stereotypom: uczą się, kończą studia wyższe, wykonują darzone szacunkiem zawody, spełniają się w życiu osobistym i pracy społecznej. Poznajcie Ewę Krawczyk.

Dlaczego wybrała pani tak trudny zawód, jakim jest nauczyciel?

Już jako dziecko chciałam zostać nauczycielką, od zawsze to wiedziałam, marzyłam o takim zawodzie. Nie myślałam o trudach, czy problemach jakie może to przynieść. Wiedziałam swoje i szłam do przodu. Moi rodzice bardzo mnie wspierali w tych planach, wierzyli we mnie i dopingowali. Zawsze mówili, że dzięki edukacji będzie mi w życiu lżej, zdobędę dobry zawód i pracę. I tak się stało. Studia pedagogiczne w Kielcach skończyłam z wyróżnieniem, choć łatwo nie było. Żeby się utrzymać musiałam pracować, robić staże, dużo pomogło mi stypendium dla zdolnych Romów, dzięki pomocy różnych osób i instytucji mogłam skończyć wymarzone studia. Po uzyskaniu tytułu licencjata zaczęłam staż w gimnazjum, później pracowałam w świetlicy środowiskowej, a od czterech lat jestem zatrudniona jako nauczycielka w przedszkolu.

Co w tej pracy jest dla pani najważniejsze?

Najważniejsze w pracy z dziećmi to dawać z siebie 100%. Żeby dla tych dzieci po prostu być. Poświęcić im cały swój czas i uwagę, skupić się tylko na nich, ich emocjach, problemach. Wtedy one czują, że są najważniejsze. Praca z małymi dziećmi nie jest łatwa, ale ja się staram zostawić swoje prywatne życie z boku i być tylko dla nich. Gram im na gitarze, śpiewamy razem i widzę, że to im się podoba. Wiadomo, że bywa różnie, każdy ma lepsze i gorsze dni, także mały człowiek. Ale uśmiech dzieci to największa nagroda za cały dzień pracy. Ten jeden uśmiech rekompensuje wszystkie trudy tego zawodu. Sama nie mam jeszcze dzieci, ale bardzo chciałabym się sprawdzić w tej najważniejszej roli, roli mamy.

Ma pani męża, czy on również jest Romem? Jaki tworzycie model rodziny?

Mój mąż jest Polakiem, podobnie jak mąż mojej 5 lat młodszej siostry. Rodzice nigdy nie narzucali nam swojego zdania, ani nie dokonywali za nas wyborów życiowych. Także w tej kwestii pozostawili nam wolną rękę. Rodzina, z której pochodzę zawsze kojarzyła mi się przede wszystkim z szacunkiem. Rodzice bardzo się kochają, to widać w sposobie w jaki się do siebie zwracają, jak na siebie patrzą, mówią. I tak też nas wychowali. Wpoili nam szacunek i dobroć, to dzięki nim jestem pełna dobrej energii i pozytywnie patrzę na świat. Rodzina, którą tworzymy z moim mężem jest oparta na współpracy, działamy razem dla wspólnego dobra, tak samo jak moi rodzice. Współpraca jest lepsza niż rządzenie, taki model nie sprawdza się w bliskich relacjach.

Jakie wartości leża u podstaw romskiej tradycji? Czy kultywuje je pani?

Dla Roma najważniejszą wartość ma zawsze rodzina. Ona jest jak drzewo, jest stała, nikt Ci jej nie zabierze. Dużym szacunkiem darzymy starszych ludzi, u Romów funkcjonuje pojęcie starszyzny. To ludzie, których mądrość uczy młodych. W ich obecności zawsze rozmawiamy po romsku i nosimy tradycyjne stroje. Ich zdanie jest dla nas bardzo ważne. Opiekujemy się też starszymi w rodzinie, to dla nas naturalne. Ja sama bardzo kocham i szanuję moich dziadków, ich dom wspominam jako bardzo serdeczny i otwarty. To dla mnie ostoja romskości, takie miejsce gdzie zawsze czuję się swobodnie.
Jest pani wykształconą osobą i pewnie dostrzega też negatywne aspekty tej romskiej tradycji, co według pani należy zmienić na pierwszym miejscu?
Mam oczy szeroko otwarte, jestem pozytywnie nastawiona do świata, ale dostrzegam szereg problemów, z jakimi muszą sobie radzić Romowie. Najważniejsza jest edukacja. Bez niej nie będzie pracy, godnego życia. Ważne jest też otwarcie na innych ludzi, na społeczeństwo większościowe, pewien rodzaj obycia, jaki przychodzi dzięki przebywaniu wśród ludzi, w różnych sytuacjach i środowiskach. Jestem lokalną aktywistka, pomagam Romom z mojego otoczenia w różnych sprawach urzędowych, tam gdzie sami sobie nie radzą. Dlatego też postanowiłam kandydować do Rady Miejskiej w Nowym Targu. Znam problemy mojego środowiska, jestem skromną i pracowitą osoba, nie obiecuję rzeczy, których nie mogę spełnić. Chciałabym pomagać Romom w edukacji, dzieciom i młodzieży zorganizować atrakcyjne formy spędzania wolnego czasu, położyć nacisk na kulturę, pokazać Romom, że są ważną częścią społeczeństwa.

W październiku billboardy z pani zdjęciem pojawiły się na ulicach 6 miast, m.in. Kędzierzyna Koźla, czy nie bała się pani pokazać swojej twarzy?

Kampania społeczna „Jedni z wielu”, której jestem bohaterką pokazuje ludzi, którzy są wykształceni, szanowani przez przełożonych i sąsiadów. Dzięki temu łamie najgorsze stereotypy o Romach – złodziejach i leniach. Zawsze uważałam, że Rom może brzmieć dumie, ilość pigmentów w skórze nie jest ważna. Nie wahałam się, żeby wziąć udział w tym przedsięwzięciu. Ta kampania to jest strzał w dziesiątkę.

Fotografie Ewy Krawczyk i innych bohaterów kampanii społecznej „Jedni z wielu” będzie można oglądać na wystawie zorganizowanej w ramach XXI Międzynarodowego Festiwalu Filmów Niezależnych im. Ireneusza Radzia. Wernisaż odbędzie się w sobotę 25.10.2014 o godz. 19:00 w Miejskim Ośrodku Kultury w Kędzierzynie-Koźlu przy Al. Jana Pawła II 27, a zdjęcia będzie czynna do 20.11.2014 r.

Przy ul. Gajowej 4 w Kędzierzynie-Koźlu powstał z kolei mural inspirowany kampanią, jego bohaterką jest Dorota Sokołowska-Piontek, nauczycielka z Kłodzka.